Mozaika Berdyczowska

«Potop polski» w Rzymie — beatyfikacja Jana Pawła II

Ktoś nieobznajomiony w temacie będąc w Rzymie na przełomie kwietnia i maja mógłby wyrazić zdziwienie obecnością nieprzeliczonej masy ludzi różnych ras i narodów. Bo choć ulice Wiecznego Miasta zawsze pełne są różnorodnych turystów, którzy ściągają tu aby zobaczyć pamiątki starożytności, niezliczone muzea i galerie, to jednak tym razem nie byli to zwykli turyści.

Nie chodzili w ciszy i spokoju porównując, to co piszą znane przewodniki z oglądaną rzeczywistością. Ten wielobarwny tłum, machający swoimi narodowymi flagami, rozśpiewany językami wszystkich narodów niczym nie przypominał turystów. Więc, po co przybyli do grodu Remusa i Romulusa? A może to koncert jakiejś światowej sławy gwiazdy rocka ściągnął te tłumy? Nie? Więc kto i co? Wsłuchując się okrzyki, pieśni i skandowanie z łatwością ta osoba mogłaby wychwycić powtarzające się słowa: «Giovanni Paulo» «Beatificatione», «Papa Polacco» itd. Mógłby usłyszeć znane po całym świcie słowa pieśni «Barka» czy «Czarna Madonna». I wtedy wszystko staje się jasne. To nie koncert gwiazdy rocka, nie zabytki sztuki i architektury ściągnęły te tłumy do Stolicy Chrześcijaństwa. Te ponad dwa miliony ludzi przyjechały ze wszystkich kontynentów, aby wziąć udział w beatyfikacji Tego, który równe sześć lat temu w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia powrócił do domu Ojca, który całe swoje życie szukał ludzi, zwłaszcza młodych, a oni wtedy przyszli do Niego. To ten, którego pogrzeb zgromadził ok. 300 tysięcy wiernych oraz 200 prezydentów i premierów, a także przedstawicieli różnych religii światowych, w tym duchownych islamskich i żydowskich. Podczas której to uroczystości nikt nie płakał, a wręcz przeciwnie ludzie, tak jak w czasach starożytnych, wołali «Santo subito» («święty natychmiast») przekonani o Jego świętości, a wiatr — symbol Ducha Świętego — wertował karty Ewangeliarza rozłożonego na Jego trumnie i w końcu silnym podmuchem go zamknął, tak jak zamknięte zostało Jego życie, które było nieustannym odczytywaniem i realizacją słów Ewangelii. To Jan Paweł II Wielki, Papież Polak, który przez niemal 27 lat swojego pontyfikatu zadziwiał świat, to On ściągnął ten tłum, wśród którego najliczniejszą grupę stanowili oczywiście jego rodacy — Polacy. Jedna z Włoszek, którą po drodze spotkaliśmy w Rzymie mówiła: «chyba pół Polski jest dzisiaj w Rzymie, istny potop!» Tak to był «potop polski», ale był to potop pokojowy, modlitewny nie jak ten «potop szwedzki», który w XVII w. zalał Polskę.

Wybrałem się więc tam i ja, nie mogłem tam nie być! Przecież jak wielu należę do Pokolenia JP2. Całe moje dzieciństwo, młodość i powołanie kształtowało się w cieniu tego Największego Syna naszego Narodu. Nigdy nie zapomnę dnia, gdy stałem z moją Mamą w aptece i nagle z impetem wpadł do niej jakiś młody człowiek. Ciszę apteki przerwał jego krzyk: wiecie już!? Mamy papieża! Karol Wojtyła z Krakowa! Był to dzień 16 października 1978 r. Z tą chwila wszystko się zmieniło, zmienił się świat, zaczęły padać kolejne mury. Wydawało się, że kolos komunizmu nigdy nie rumie, ale on stał na glinianych nogach i wystarczył «kamyk z Polski» — Jan Paweł II — aby runął i runął, a jego upadek był wielki i dał wolność. Tylko, co myśmy z tą wolnością zrobili??? Warto się nad tym zastanowić i przypomnieć sobie nauczanie bł. Jana Pawła II na temat wolności.

Musiałem tam pojechać. Z grupą z mojej rodzinnej parafii z Dębicy najpierw pokłoniwszy się «il Santo» w Padwie, czyli św. Antoniemu, a potem «Biedaczynie z Asyżu» — św. Franciszkowi dotarliśmy do Rzymu. Przed drugą w nocy w niedziele 1 maja ustawiliśmy się w wielotysięcznej kolejce na via della Conciliatione z bardzo nikłą nadzieją, że uda nam się wejść na Plac św. Piotra, który może pomieścić tylko 300 tys. ludzi, a cóż to jest gdy chętnych jest prawie dwa miliony! A jednak się udało! Po czterech godzina stania w morderczym ścisku weszliśmy na plac znajdując miejsce po lewej stronie placu przy jednej z dwu fontann, dziele genialnego Berniniego. Byliśmy szczęśliwi, że jesteśmy tak blisko w porównaniu z tymi, którzy będą musieli śledzić przebieg uroczystości na telebimach rozstawionych aż za Tybrem. Zaczęło się długie oczekiwanie. Niektórzy pielgrzymi zmęczeni całonocnym oczekiwanie starli się jeszcze chwilę zdrzemnąć inni (zwłaszcza młodzież) rozpierani energią i entuzjazmem śpiewali (jak zwykle najgłośniejsi byli Hiszpanie). O godzinie 9 rozpoczęło się na placu nabożeństwo. Bez przesady można powiedzieć, że był to triumf Córki naszego Narodu, skromnej i cichej zakonnicy z Krakowskich Łagiewnik — św. s. Faustyny Kowalskiej. Koronka do Bożego Miłosierdzia, którą przekazał tej zakonnicy Pan Jezus była odmawiana w różnych językach, a zakończył ją polski śpiew «Jezu ufam Tobie».

Po tym nabożeństwie rozpoczęła się uroczysta celebra Mszy św. beatyfikacyjnej, której osobiście przewodniczył Ojciec święty Benedykt XVI. Była to rzecz nadzwyczajna, gdyż uroczystościom beatyfikacyjnym zazwyczaj przewodniczy legat papieski. Papież przewodniczy jedynie uroczystościom kanonizacyjnym.

Po Liturgii Słowa rozpoczęła się sama beatyfikacja. Najpierw został przedstawiony życiorys przyszłego błogosławionego, a po nim przy aplauzie milionów wiernych papież Benedykt XVI ogłosił swojego poprzednika na Stolicy Piotrowej — Jana Pawła II błogosławionym. Oto formuła beatyfikacji:

«Spełniając życzenie naszego brata, kardynała Agostino Vallini, naszego wikariusza dla diecezji rzymskiej, wielu innych naszych braci w biskupstwie oraz wielu wiernych, za radą Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby

Czcigodnemu Słudze Bożemu, Janowi Pawłowi II, papieżowi przysługiwał tytuł błogosławionego i aby można było obchodzić jego święto w miejscach i w sposób ustanowiony przez prawo co roku 22 października. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego» Po jej wygłoszeniu wierni odpowiedzieli: «Amen». I wtedy tłum eksplodował radością. Na frontonie Bazyliki św. Piotra przy wtórze falujących flag biało-czerwonych odsłonięto portret błogosławionego sporządzony na podstawie jednej z fotografii wykonanej przez polskiego fotoreportera Grzegorza Gałązki. Długo trwały oklaski i okrzyki radości. Musiano aż w pięciu językach podawać komunikat z prośbą, aby zachować ciszę.

W wygłoszonej po włosku homilii Benedykt XVI zaznaczył, że już w dniu pogrzebu Jana Pawła II «czuliśmy unoszącą się woń świętości, a Lud Boży na różne sposoby okazywał swoją cześć dla niego». Nawiązując do słów Jezusa: «Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli!», Papież wyjaśnił, że «Jan Paweł II jest błogosławiony ze względu na swą wiarę, mocną i wielkoduszną, wiarę apostolską».

Cześć homilii Papież wygłosił po polsku: «Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity Syn narodu polskiego, pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię».

Do Polaków w ojczystym języku papież zwrócił się również tradycyjnie przed odmówieniem modlitwy «Królowo nieba wesel się», którą odmawia się w okresie wielkanocnym zamiast «Anioł Pański», mówiąc: «Wszystkich zawierzam wstawiennictwu waszego błogosławionego Rodaka, papieża Jana Pawła II. Niech wyprasza dla was i dla swej ziemskiej Ojczyzny dar pokoju, jedności i wszelkiej pomyślności».

Całość uroczystości beatyfikacyjnych była tłumaczona na język polski. Wszyscy uczestnicy mogli słuchać tego tłumaczenia dzięki Radiu Watykańskiemu, które w tych godzinach na swoich falach je nadawało.

Ciekawym było to, że podczas całej uroczystości beatyfikacyjnej nad placem unosił się podczepiony do balonów potężny transparent z napisem «Deo gratias» (Bogu niech będą dzięki) z chwilą ogłoszenia Jana Pawła II błogosławionym przecięto linki, na których był on podtrzymywany i transparent ten poszybował ku niebu jakby «list do Pana Boga» z dziękczynieniem za ten wielki dar błogosławionego Jana Pawła II.

Po skończonych uroczystościach jeszcze długo na Placu św. Piotra Polacy i inne grupy z różnych narodów tańczyli z radości. Inni poszli się ustawić w kolejce do Bazyliki św. Piotra, w której przed głównym ołtarzem była wystawiona trumna z relikwiami już błogosławionego Jana Pawła II. My niestety ze względu na czas (w kolejce stano, jak się później dowiedzieliśmy do 5 godzin) musieliśmy już opuścić Rzym.

Sądzę, że warto jeszcze napisać kila zdań na temat tego, czym jest beatyfikacja w Kościele. Otóż przez długie wieki w prawie kościelnym nie było rozróżnienia pomiędzy beatyfikacją a kanonizacją. Takie rozgraniczenie nastąpiło dopiero w 1634 roku za sprawą papieża Urbana VIII, gdy wprowadzono tzw. pierwszy stopień kanonizacji, czyli beatyfikację. Pierwszym beatyfikowanym w 1661 był Franciszek Salezy. Kanonizacja jest najstarszą formą oficjalnego uznania przez najwyższą władzę kościelną świętości Sługi Bożego (taki tytuł przysługuje osobie, wobec której zostało wszczęte postępowanie beatyfikacyjne). Natomiast sam akt beatyfikacyjny został wprowadzony w celu rozwiązania potrzeb pastoralnych Kościołów lokalnych w zakresie kultu świętych. W dzisiejszy, prawie kanonicznym (prawie Kościoła) kanonizacja jest ostatecznym aktem papieskim, przez który Sługa Boży, zaliczony uprzednio do błogosławionych, zostaje wpisany do katalogu świętych, któremu papież poleca oddawać kult publiczny kościelny należny osobom świętym.

Natomiast sama beatyfikacja — jak pisze H. Misztal w Prawo kanonizacyjne. Lublin 2003, s. 96 — jest aktem papieskim zezwalający na kult publiczny Sługi Bożego ograniczony do jakiegoś kraju, miasta, diecezji lub rodziny zakonnej lub ograniczony do określonych dekretem papieskim aktów. Tak więc w zasadzie beatyfikacja jest już prawnym aktem, który potwierdza świętość życia danej osoby. Jedyną różnicę pomiędzy tymi dwoma aktami (beatyfikacyjnym a kanonizacyjnym) stanowi zakres kultu oraz to, że beatyfikacja jest pierwszym etapem postępowania kanonizacyjnego. I tak w przypadku beatyfikacji, czyli tzw. błogosławionego, kult ten jest ograniczony. Obejmuje on zazwyczaj terytorium jakiegoś kraju, miasta, a nawet zaledwie jakieś tylko wspólnoty.

W przypadku bł. Jana Pawła II jego wspomnienie liturgiczne, które papież wyznaczył na dzień 22 października, będzie obowiązkowe w diecezji rzymskiej oraz w całej Polsce. Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, specjalna dykasteria (odpowiednik ministerstwa) w Watykanie starała się w ten sposób pogodzić liturgiczne wymogi związane z ograniczonością kultu przysługującego błogosławionemu oraz znaczenie postaci Jana Pawła II dla Kościoła. Stąd m. in. wyznaczenie daty wspomnienia na 22 października, co pozwala uniknąć niedogodności liturgicznych związanych dniem śmierci — 2 kwietnia — bądź rocznicą wyboru — 16 października.

Beatyfikacja, czy wyniesienie do chwały ołtarzy, jak czasami mówimy, zezwala, aby nowemu błogosławionemu można było oddawać w Kościele kult. Beatyfikacja nie jest jednak kanonizacją i kultu błogosławionego nie można stawiać na równi z czcią, jaką oddajemy w Kościele świętym. Z drugiej strony osoba Jana Pawła II była zupełnie wyjątkowa. Był przecież znany na całym świecie. Od dnia śmierci był uważany za świętego. To nie jest zwykły błogosławiony — moglibyśmy powiedzieć. Dlatego dekret wydany przez Kongregację stara się jakoś pogodzić te dwie kwestie, tzn. ograniczenie wynikające z beatyfikacji i wyjątkowość Błogosławionego.

W związku z tym powstaje pytanie: czy 22 października w Kościele rzymskokatolickim na Ukrainie nie będzie mogło być obchodzone wspomnienie liturgiczne bł. Jana Pawła II? Oczywiście, że będzie można to wspomnienie obchodzić! Gdyż każdy biskup diecezjalny (ordynariusz) lub cała Konferencja Biskupów danego kraju zgodnie z Instrukcją Calendaria particularia, która zawiera cały szereg szczegółowych przepisów odnośnie kalendarza liturgicznego poszczególnych diecezji może do takiego kalendarza dopisać inne obchody świętych lub błogosławionych, którzy zgodnie z prawem zostali wpisani do Martyrologium lub do jego Dodatku, a w szczególny sposób związani są z krajem, narodem lub większym terytorium.

Dlatego w dniu 22 października, który jest datą inauguracji pontyfikatu w 1978 r. w liturgii usłyszymy słowa specjalnej modlitwy-kolekty:

Boże, bogaty w miłosierdzie, z Twojej woli błogosławiony Jan Paweł II, papież, kierował całym Kościołem, spraw, prosimy, abyśmy dzięki jego nauczaniu z ufnością otworzyli nasze serca na działanie zbawczej łaski Chrystusa, jedynego Odkupiciela człowieka. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytają tę modlitwę z łatwością można zauważyć wyraźne nawiązanie do dwóch encyklik papieskich. Pierwsze słowa: «Boże, bogaty w miłosierdzie...», to odwołanie się do encykliki Dives in misericordia. Zaś końcowe słowa modlitwy: «...jedynego Odkupiciela człowieka» przywołują pierwszą encyklikę Jana Pawła II Redemptor hominis.

Błogosławiony Janie Pawle II wstawiaj się za nami, za wszystkimi Polakami rozsianymi po całym świecie, abyśmy nie zatracili swojej polskiej tożsamości, nie zapomnieli swoich korzeni i abyśmy Twoje słowa, które do nas kierowałeś, wcielali w czyn.

Dk. Jacek Jan Pawłowicz

Podziel się linkiem:

Komentarze

Imię z nazwiskiem
Poczta z małpą
Komentarz
 
Яндекс.Метрика