Spotkania
Witold Czysłowski: Dziękuję Bogu za 35 lat posługi i pracy
W kościele parafialnym św. Barbary w Berdyczowie 9 sierpnia wspólnota wiernych złożyła gratulacje organiście Witoldowi Czysłowskiemu z okazji 35. rocznicy jego muzycznej służby Bogu. Mówi się, że ten, kto śpiewa pieśni religijne, kto kocha muzykę sakralną, ten dwa razy się modli, bo śpiew w modlitwie ma podwójną moc. Z jubilatem rozmawiała redaktor kwartalnika „Mozaika Berdyczowska”.
„Mozaika Berdyczowska”: — Panie organisto, prawdopodobnie znają pana wszyscy katolicy w Berdyczowie, ponieważ od wielu lat pracuje pan w kościele św. Barbary. Proszę powiedzieć, co skłoniło pana do zostania muzykiem kościelnym i gdzie zdobywał pan wykształcenie muzyczne?
Witold Czysłowski: — Dziękuję Bogu za 35 lat posługi i pracy w parafii św. Barbary w Berdyczowie. Moja droga organisty rozpoczęła się w 1990 roku w Korosteniu, na zaproszenie wspólnoty rzymskokatolickiej, aby pomóc w przygotowaniu świąt Bożego Narodzenia. Wtedy razem z parafianami uczyliśmy się śpiewać polskie kolędy z nut. Pracując w Dziecięcej Szkole Muzycznej, w wolnym czasie każdego wieczoru ćwiczyłem kolędy, samodzielnie odczytywałem nuty i uczyłem wiernych, jak poprawnie je wykonywać. Wszystko opierało się wówczas na tradycji, ponieważ kościoły były zamknięte. Niektórzy parafianie jeździli na święta do Żytomierza lub Krywotynia. Śpiewali więc to, co zapamiętali, czasem zupełnie inaczej niż w oryginale. Wytrwała praca przyniosła owoce i w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1990 roku wspólnie śpiewaliśmy w kaplicy. Po nabożeństwie spotkaliśmy się z ks. Ambrożym Mickiewiczem. Tak rozpoczęła się moja droga organisty w Korosteniu, a od 15 sierpnia 1991 roku także w Berdyczowie, gdzie po raz pierwszy zagrałem podczas nabożeństwa w kaplicy przy ul. Czudnowskiej. Następnie otrzymałem od bp. Jana Purwińskiego błogosławieństwo na pełnienie posługi organisty w parafii św. Barbary. Dalej
35 років служіння і праці
Органіст Вітольд Числовський
09 серпня у фарному костелі Святої Варвари католицька спільнота вітала свого органіста Вітольда Числовського з 35-ю річницею музичного служіння Богу. Кажуть, хто співає духовні пісні та любить духовну музику, той за раз молиться двічі, бо ці молитви мають подвійну силу. Редактор квартальника «Мозаїка Бердичівська» зустрілася з ювіляром і записала розмову з бердичівським органістом.
1. Вітаю Вас, пане органісте! Вас знають мабуть всі католики міста Бердичева, бо вже багато років працюєте у фарному костелі Святої Варвари. Розкажіть, будь ласка, що спричинило ваш вибір стати костьольним музикантом, де ви навчалися духовної музики?
Вітаю! Дякую Господу за 35 років служіння та праці в парафії св. Варвари у м. Бердичів! Мій шлях як органіста розпочався у 1990 році в Коростені — на запрошення римо-католицької спільноти допомогти з проведенням різдвяних свят. Тоді ми разом із парафіянами вчилися співати польські колядки за нотами. Працюючи в ДМШ в вільний час кожного вечора я вивчав колядки, самостійно розбирав ноти і вчив віруючих правильно їх виконувати, бо все йшло від традицій (костели були закриті), деякі парафіяни їхали на свята в Житомир або Кривотин. Так і співали, що запам’ятали, іноді дуже не схоже на оригінал. Кропітка праця дала плоди і на пастерку 1990 року ми разом заспівали в каплиці, де після служби відбулося знайомство з настоятелем отцем Амбросієм Міцкевичем. Саме так і розпочався шлях органіста в Коростені, а з 15 серпня 1991 і в Бердичеві, де в каплиці по вул. Чуднівський була мною зіграна перша служба, після якої я отримав благословення на працю органіста парафії св. Варвари від єпископа Яна Пурвінского. Dalej
Chrystus jednoczy
Jako Kościół wierzymy, że trzeba szukać dialogu i wzajemnego zrozumienia. To nie nastąpi natychmiast, potrzebne jest długofalowe działanie. — mówi biskup łucki Witalij Skomarowski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy, w rozmowie z Piotrem Kościńskim.
Historia może łączyć, a może i dzielić. Niestety, rzeź wołyńska — na Ukrainie nazywana „wołyńską tragedią” — widziana jest bardzo różnie po obu stronach granicy. Na ile dla społeczności Wołynia ważna jest ta historia?
Historia jest ważna dla wszystkich, bo to są nasze korzenie, na których wyrastają teraźniejszość i przyszłość. Pytanie: jak widzimy tę historię? ZSRR miał swoją narrację historyczną i wielu ludzi wierzyło w to, czego ich nauczono. Teraz, już w niepodległym kraju, ta narracja jest inna. Ale oczywiście dla ludzi ważna jest wiedza o przeszłości przekazana przez rodziców i dziadków. Dalej

