Taizé — miejsce ciszy i spotkań pielgrzymów

Niewielka malownicza wioska w środkowo-wschodniej Francji (Burgundia) znana jest przede wszystkim jako siedziba międzynarodowej, ekumenicznej wspólnoty braci chrześcijańskich, założonej w 1940 roku przez br. Rogera. Do tego ważnego ośrodka pielgrzymkowego każdego roku przybywają dziesiątki tysięcy młodych ludzi z całego świata na modlitwę, spotkanie i refleksję duchową.
Wielu mieszkańców Berdyczowa dobrze zna duchową atmosferę swojego miasta. Berdyczowski klasztor karmelitów bosych od wieków przyciąga pielgrzymów szukających skupienia i modlitwy oraz głębszego doświadczenia spotkania z Bogiem. Podobne przeżycia można jednak odnaleźć także daleko od Ukrainy — w małej francuskiej wiosce Taizé.
Taizé to miejsce niezwykłe. Co roku przyjeżdżają tu tysiące młodych ludzi z całego świata. Miałam okazję być jedną z nich i była to dla mnie niezapomniana pielgrzymka.
Już od pierwszych chwil uderza atmosfera prostoty i ciszy. Nie jest to cisza wymuszona, ale taka, która rodzi się naturalnie. Zwłaszcza podczas modlitwy — śpiewanej, spokojnej i powtarzalnej — przychodzi moment, w którym znikają niespokojne myśli. Zostaje tylko wewnętrzny spokój. Nikt nie przeszkadza, nie ma zbędnego hałasu. Jest tylko człowiek i jego dialog z Bogiem.

Każdy dzień w Taizé ma swój rytm. Trzy razy dziennie odbywa się wspólna modlitwa. Pomiędzy nimi uczestnicy biorą udział w spotkaniach poświęconych lekturze i rozważaniu Pisma Świętego — omawiają określone tematy, a następnie dzielą się refleksjami w małych grupach. Z wielką chęcią uczestniczyłam w tych spotkaniach. Pątnicy rozmawiają w różnych językach, m.in. po polsku i niemiecku. Wiem, że do Taizé regularnie przyjeżdżają również grupy z Ukrainy.
Szczególnie porusza fakt, że mimo różnic językowych i kulturowych wszyscy tworzą jedną wspólnotę modlitewną. Każdy przyjeżdża z czymś swoim — pytaniami, doświadczeniami, poszukiwaniami — a jednocześnie odnajduje i zagłębia się we wspólnej przestrzeni ciszy i modlitwy.
W pewnym sensie Taizé duchowo przypomina mój rodzinny Berdyczów. Chociaż wygląda inaczej, przybywającym tu pielgrzymom przyświeca ten sam cel: zatrzymać się, wyciszyć i odnaleźć Boga. Jeśli Berdyczów jest głęboko zakorzeniony w tradycji, to Taizé pokazuje, jak duchowo poszukuje i doskonali się młode pokolenie.
Dlaczego warto tam pojechać? Bo w niespokojnym świecie coraz trudniej odnaleźć siebie. A właśnie w ciszy modlitwy przychodzi to, czego pragnie współczesny człowiek. Taizé nie daje gotowych odpowiedzi, ale stwarza przestrzeń, w której można je odnaleźć.
Dla mnie była to nie tylko podróż, było to także doświadczenie, które otworzyło przede mną nową perspektywę patrzenia na świat i człowieka.
Alicja Wermińska
Aby otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych na stronie,
subskrybuj nasz newsletter!