Nr 4 (163) 2025 r.
Poetka z rozdroża kultur…
Chodzi o Jarosławę Pawluk (1932—2023), utalentowaną nauczycielkę, poetkę i dziennikarkę, działaczkę polską z Lubara, kobietę z rozdroża dwóch kultur, ukraińskiej i polskiej, ponieważ tworzyła w obu językach.
Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to czas, kiedy wspominamy krewnych, bliskich, przyjaciół czy znajomych, którzy już odeszli. Patrząc wstecz, myślę o ludziach, których spotkałam, poznałam w różnych sytuacjach, z którymi miałam wiele wspólnego i którzy zostawili ślad w pamięci i sercu. Jestem wdzięczna Bogu, że postawił na mojej drodze osoby dostojne, uczciwe i utalentowane. Jedną z nich jest Jarosława Pawluk.
Poznałam panią Jarosławę w 1992 roku na kursie metodycznym zorganizowanym przez CPN przy Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Po raz pierwszy uczestniczyłam w podobnym przedsięwzięciu. Minął zaledwie rok od upadku Związku Sowieckiego i powstało zapotrzebowanie na nauczycieli uczących języka polskiego, ponieważ zaczęło się intensywne odrodzenie polskości na Ukrainie. Przez berdyczowskie stowarzyszenie polskie zostałam skierowana na ten kurs, bo od trzech lat prowadziłam zajęcia fakultatywne z języka polskiego w miejscowej szkole nr 4. Dalej
Szlachta polska w życiu społeczno-politycznym Wołynia
Istotnym zadaniem nowej historii Ukrainy jest przemyślenie i ponowna ocena polskiego wkładu w historię ukraińską, a przede wszystkim podjęcie kwestii: jak aktywna politycznie była najbogatsza część polskiej szlachty, w jakim stopniu magnateria wpłynęła na kształtowanie się polskiej tożsamości narodowej, jak polski i ukraiński ruchy narodowowyzwoleńcze wzajemnie na siebie oddziaływały?
Ważnym tematem podejmowanym w nowoczesnej historiografii jest kwestia roli i miejsca wyższych warstw społecznych w życiu społeczno-politycznym, społeczno-ekonomicznym, narodowo-religijnym i kulturalnym Ukrainy Prawobrzeżnej w XIX wieku. Zgodnie z tradycją historiograficzną magnaterię przedstawiano wyłącznie w perspektywie negatywnej, jej wkład w rozwój Prawobrzeża był wyrywany z kontekstu historycznego, a samych magnatów prezentowano wyłącznie jako wyzyskiwaczy, ciemiężycieli ukraińskiego chłopstwa i sojuszników rosyjskiego samodzierżawia.
Dlatego istotnym zadaniem nowej historii Ukrainy jest przemyślenie i ponowna ocena polskiego wkładu w historię ukraińską, a przede wszystkim podjęcie kwestii: jak aktywna politycznie była najbogatsza część polskiej szlachty, w jakim stopniu magnateria wpłynęła na kształtowanie się polskiej tożsamości narodowej, jak polski i ukraiński ruchy narodowowyzwoleńcze wzajemnie na siebie oddziaływały? Dalej
Rozmowa z przyjaciółką
Irena Jabłońska (z domu Zawadzka) pochodzi z polskiej rodziny zamieszkałej w Berdyczowie. Przed wojną rosyjsko-ukraińską, kiedy w mieście tętniło polskie życie, była jedną z najbardziej aktywnych działaczek Berdyczowskiego Oddziału Związku Polaków Ukrainy.
Ukończyła studia teologiczne w 2001 roku. Od 1995 roku pracowała jako katechetka w parafiach św. Barbary w Berdyczowie, Leśnej Słobódce i Iwanopolu. W 2015 roku wyszła za mąż za Polaka i teraz mieszka w Polsce wraz z mężem i córeczką.
„Mozaika Berdyczowska”: — Ireno, od jak dawna nie mieszkasz w Berdyczowie?
Irena Jabłońska: — Od wiosny 2017 roku.
— Powiedz kilka słów o miejscowości, w której mieszka teraz twoja rodzina.
— Mieszkam teraz w Polsce niedaleko granicy polsko-ukraińskiej i przejścia granicznego Dołhobyczów — Uhrynów, we wsi Wiszniów w powiecie hrubieszowskim. Dalej


.webp)