Mozaika Berdyczowska

Nierozdzielny człon

Wrocław
Zdjęcie: S. Rudnicki

Bez większego rozgłosu przeszła w Polsce 65-ta rocznica powrotu do Macierzy ziem zachodnich i północnych, funkcjonujących przez wiele lat pod mianem Ziem Odzyskanych. Chodzi tu o Dolny Śląsk, Opolszczyznę, Ziemię Lubuską, Pomorze Zachodnie, część Pomorza oraz Warmię i Mazury. I o takie miasta — symbole, jak Wrocław, Legnica, Opole, Zielona Góra, Szczecin, Koszalin, Gdańsk, Elbląg i Olsztyn. Łącznie te ziemie nad Odrą, Nysą Łużycką i Bałtykiem obejmują obszar 101 tys. km kw., czyli prawie 1/3 terytorium Polski.

Ziemie zachodnie wchodziły w skład państwa Mieszka I i następnych królów i książąt piastowskich, jednak kolejne pokolenia Polaków nie potrafiły ich utrzymać w swym władaniu. Ich powrót pod berło Orła Białego nastąpił dopiero po II wojnie światowej. Stało się to na mocy decyzji wielkich zwycięskich mocarstw — USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR, podjętej na konferencji w Poczdamie na przełomie lipca i sierpnia 1945 roku. Ale Ziemie Odzyskane były przejmowane w polskie posiadanie już od pierwszych dni po ich wyzwoleniu.

Na mocy konferencji w Poczdamie na ziemiach zachodnich i północnych w pierwszych latach powojennych osiedliło się ponad 6 milionów Polaków. Byli to repatrianci z terenów dzisiejszej Ukrainy, Białorusi i Litwy, zesłańcy z syberyjskich łagrów, reemigranci z krajów zachodnich, więźniowie z hitlerowskich obozów, przybysze z Wielkopolski, Małopolski, Mazowsza, Kielecczyzny, Lubelszczyzny, Podlasia, zdemobilizowani żołnierze, którzy walczyli na wschodzie i na zachodzie, a więc osadnicy cywilni i wojskowi. Wraz z ludnością rodzimą utworzyli oni zupełnie nową społeczność nad Odrą i Bałtykiem.

Mieszkałem i pracowałem przez trzynaście lat na tych terenach, a dokładnie w Koszalinie i z osobistego doświadczenia oraz obserwacji mogę stwierdzić, że jest to społeczność bardzo zwarta, dynamiczna, przedsiębiorcza, z inicjatywą i nastawiona bardzo patriotycznie. Słowa te odnoszę przede wszystkim do starszego pokolenia. Bo jeśli chodzi o tych, którzy się tutaj urodzili (a to już dwa pokolenia), to traktują oni te ziemie jako ich gniazdo rodzinne. I czują się jak u siebie w domu, jakby tu mieszkali od pokoleń.

Przejęcie w posiadanie, zagospodarowanie, odbudowanie i rozwój ziem zachodnich i północnych to ważna część najnowszej historii Polski. Są one traktowane jako nierozdzielny człon Polski do tego stopnia, że ani Sejm, ani Senat w okresie minionego dwudziestolecia nie podjęły żadnej uchwały, która by się odnosiła do tych terenów odrębnie. Choć pewne sprawy na to zasługują, np. z własnością hipoteczną ziemi. Ale te ziemie tak się zrosły z całością, że nasz parlament nie widzi takiej potrzeby. Tereny zachodnie i północne Polski są bardzo piękne turystycznie, zachowało się tutaj wiele cennych zabytków, pałaców, zamków, obfitują one w liczne jeziora i bujne lasy, malownicze góry i kryją cenne bogactwa naturalne. Wszystkie te walory są przez Polaków coraz bardziej doceniane.

W związku z jubileuszowymi datami w wielu miejscowościach władze i społeczeństwo oddały hołd pionierom osadnictwa i odbudowy miast, wsi, przemysłu, rolnictwa, kolei, urzędnikom administracji państwowej. Zadbano o nadawanie ulicom i placom imion pierwszych starostów, burmistrzów, wójtów, sołtysów; o umieszczenie tablic upamiętniających najważniejsze wydarzenia tamtych lat; o uhonorowanie żyjących jeszcze osadników odznaczeniami regionalnymi i państwowymi; zorganizowano okolicznościowe sesje samorządu lub konferencje popularno-naukowe oraz wieczornice wspomnień.

W ten sposób oddano i oddaje się nadal cześć i tym osadnikom i ich potomkom, którzy na zachodzie i północy Polski zjawili się w wyniku repatriacji z Kresów i od razu wzięli aktywny udział w budowie na tych terenach polskiej państwowości. Dni osadnika nadal trwają.

Eugeniusz Jabłoński
Warszawa

Podziel się linkiem:

Komentarze

Imię z nazwiskiem
Poczta z małpą
Komentarz
 
Яндекс.Метрика