Mozaika Berdyczowska

Jak wiele jest w Kościele plotkarstwa!

Z łatwością można zauważyć, że papież Franciszek w swoim codziennym przepowiadaniu, krótkich homiliach, które wygłasza podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty, nie sięga do «teologii z górnych półek», ale jak Mistrz z Nazaretu, którego jest ziemskim Namiestnikiem, odwołuje się do codzienności ludzkiego życia. Normalnych, codziennych relacji ludzkich. Ludzkich bolączek i problemów. Nie ucieka też przed tematami trudnymi, a czasami — jak się wydaje niektórym współczesnym kaznodziejom — tematami «niemodnymi», takimi «tracącymi myszką». A przecież do takich tematów, które skwapliwie wielu «omija», niektórzy zaliczają np. obecność i działalność szatana we współczesnym świecie, w tym także we wspólnocie Kościoła. Papież nie boi się także mówić otwarcie o ludzkich grzechach, także tych, które popełniają sługi Kościoła. Słowa Papieża stanowią dla nas wszytkich dobrą okazję do solidnego i gruntownego rachunku sumienia. Są one dla nas wyrzutem!

Warto również zauważyć, że chyba nigdy dotąd, nie interesowano się tak tymi codziennymi papieskimi homiliami. To świadczy o ich potrzebie, aktualności podejmowanych tematów i prostocie przekazu, języka, którym posługuje się Ojciec Święty. Ten przekaz po prostu trafia do słuchacza.

Do tych «niewygodnych» i «zamiatanych pod dywan» tematów, o których wspomniałem, zalicza się także plotkarstwo, które nie jest bynajmniej obce i mężczyznom. Oj nie, nie! Nie jest obce! Jak często mężczyźni potrafią się naśmiewać z kobiet, z tych przysłowiowych przekupek, które jak staną na ulicy, czy pod blokiem, to zapominają o Bożym świecie i upływie czasu. A tymczasem powinniśmy popatrzeć na samych siebie. Mężczyźni, bynajmniej, nie ustępują w tym względzie pola kobietom, a czasami są o wiele gorsi, bardziej perfidni i wyrafinowani, dobrze wiedzą gdzie uderzyć, aby dobrze zabolało.

Dlatego też właśnie temu niemałemu problemowi Ojciec Święty poświęcił swoją homilię podczas Mszy św. w sobotę 18 maja br.

Zanim jednak pochylimy się nad treścią papieskiej homilii warto przypomnieć sobie czym jest, co rozumiemy pod takimi pojęciami jak: plotka, obmowa czy zniesławienie. Czyli czym są tzw. grzechy języka.

Prawo do dobrego imienia
Każdy człowiek ma prawo do poszanowania jego godności i dobrego imienia, aby inni bezpodstawnie nie myśleli o nim źle i źle nie mówili. Nie można więc bezpodstawnie uprzedzać się do człowieka, z góry zakładając, że jest on zły. Nie godzi się także tłumaczyć słów, faktów i czynów bliźniego w sposób dla niego niekorzystny, o ile innego rodzaju tłumaczenie jest możliwe i prawdopodobne. Dlatego Katechizm Kościoła Katolickiego mówiąc o wykroczeniach przeciwko prawdzie wyraźnie stwierdza, że poszanowanie dobrego imienia osób zabrania jakiegokolwiek niesprawiedliwego czynu lub słowa, które mogłyby wyrządzić im krzywdę. Staje się winnym

  • pochopnego sądu, kto nawet milcząco uznaje za prawdziwą – bez dostatecznej podstawy – moralną wadę bliźniego;
  • obmowy, kto bez obiektywnie ważnej przyczyny ujawnia wady i błędy drugiego człowieka osobom, które o tym nie wiedzą;
  • oszczerstwa, kto przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą szkodzi dobremu imieniu innych i daje okazję do fałszywych sądów na ich temat1.

Definiując plotkę, obmowę, w której dokonujemy osądu człowieka, należy wskazać na kilka charakterystycznych cech tej wady. Trzeba stwierdzić, że plotka, obmowa w przeciwieństwie do oszczerstwa jest ujawnieniem prawdy, faktycznie istniejącego zła. Gdy tymczasem oszczerstwo jest mówieniem oczywistej nieprawdy. Zatem, aby można było mówić o grzechu obmowy (plotce) muszą zaistnieć następujące okoliczności:

  • ujawnione zło jest prawdziwe;
  • ujawniona prawda nikomu dotąd nie była znana;
  • nie istniały dostateczne racje (konieczność), aby ja ujawnić2.

Z niekorzystnym, surowym, a czasem i bezwzględnym osądzaniem ludzi, ich czynów, a nawet wewnętrznych motywów ich działania, z plotkami, spotykamy się na co dzień. W ten sposób bywa, że czasem bardzo prymitywnie, dzielimy ludzi na dobrych i złych. Przy czym samych siebie umieszczamy oczywiście w gronie dobrych, a może i najlepszych. W porównaniu z czynami, grzechami innych, siebie zawsze «wybielamy»3.

Warto sobie w takich sytuacjach przypomnieć słowa Chrystusa: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą (Mt 7, 1n). Św. Paweł zaś obciąża winą sądzących i grozi im karą Bożą, stwierdzając przy tym, że najczęściej sądzi ten, który sam zasługuje na osądzenie i to w tym właśnie sądzi innych, w czym sam często upada (por. Rz 2, 1-3)

.

Oczywiście zachodzą w naszym życiu, w naszych relacjach międzyludzkich sytuacje, kiedy stajemy wobec konieczności osądzania działań naszych bliźnich. Trzeba jednak w takich sytuacjach zadbać o to, aby nasz osąd nie był lekkomyślny. Tradycja myśli teologiczno moralnej stwierdza — przy założeniu rzeczywistej potrzeby wydania takiego osądu — że muszą w takiej sytuacji zostać spełnione trzy warunki:

  • osoba wydająca osąd musi być kompetentna;
  • trzeba gruntownie zbadać sprawę (np. zasięgając niezbędnych opinii);
  • osoba osądzająca powinna być wolna od wszelkich uprzedzeń, niezawisła.

Gdyby zabrakło choćby jednego z nich, osądzanie cudzego działania jako złego trzeba uznać za lekkomyślne, a więc niesprawiedliwe i grzeszne. Wypowiadanie zaś takiego osądu mogące przynieść poważną szkodę bliźniemu, należy uznać za grzech śmiertelny4.

Zniesławianie
Obmowa, rozpowszechnianie plotek, ma zawsze na celu zniesławienie człowieka. Nie łudźmy się! Z propagowania plotek nigdy nie wyniknie żadne dobro! Owocem jest zawsze zło, gdyż nawet, gdy mówimy prawdę czynimy to złośliwie. Stąd ciężar zła zależy tu od wielkości ugodzenia w dobre imię bliźniego i od tego, czy to było wyraźnie zamierzone.

Mówiąc o zniesławieniu musimy również wziąć pod uwagę okoliczność, a mianowicie czy zniesławiałem bliźniego jedynie przez obmowę (plotkowanie), czy też przez oszczerstwo. Przypomnijmy — obmawia się wtedy, kiedy mówi się o bliźnim źle, złośliwie, ale prawdziwie, natomiast rzuca się oszczerstwo wtedy, gdy się mówi o nim rzeczy złe, jednak nieodpowiadające prawdzie. Dlatego oszczerstwo jest wykroczeniem o wiele bardziej brzemiennym w skutki niż obmowa.

Zniesławienie człowieka musi zostać naprawione i nie wystarczy tylko wyznać swoją winę podczas spowiedzi. Oszczerstwo, czyli jawne kłamstwo trzeba po prostu odwołać i to w sposób skuteczny. O wiele trudniej jest z naprawą szkód jakie wyrządza plotka, obmowa, bo nie można usunąć krzywdy przez odwołanie. Trzeba więc dokonać naprawy na innej drodze, np. przez wysuwanie okoliczności łagodzących zło stanowiące przedmiot obmowy lub przez uwypuklenie pozytywnych czynów czy cech charakteru osoby obmówionej.

Dla zilustrowania tego, jak trudno jest odwołać zniesławienie wywołane obmową przytoczę wydarzenie z życia św. Filipa Neri, Apostoła Rzymu, żyjącego w XVI w. właśnie w Rzymie. Otóż będąc znanym i cenionym spowiednikiem, a przy tym człowiekiem niezwykle radosnym niestroniącym od żartów, pewnej kobiecie, która przychodziła do niego do spowiedzi z ciągle tymi samymi grzechami, a było to właśnie plotkowanie, przed udzieleniem rozgrzeszenia wyjawił swoją niezwykła prośbę. Powiedział do niej: Idź na Piazza Navona i kup mi kurę. Po drodze nie zapomnij ja obskubać z piór. Kobieta trochę zdziwiona, ale przy tym szczęśliwa, że będzie mogła ofiarować coś tak wielkiemu świętemu, za jakiego już wówczas był uważany św. Filip, spełniła jego prośbę. Przynosi obskubana kurę, a św. Filip pyta: A gdzie pióra? One też mi są potrzebne! Idź i mi je przynieś. Ojcze - odpowiada kobieta - wiatr je porwał, jak mam je teraz pozbierać? A św. Filip jej odpowiedział: Widzisz, tak samo jest z twoimi plotkami. Nigdy nie zdołasz wszystkiego odwołać. Zawsze coś gdzieś pozostanie niesione przez wiatr ludzkich języków.

Osłabienie przyjaźni między ludźmi
Powróćmy jednak do obmowy, a właściwie do jednego z wielu jej skutków — osłabienia, podważenia ludzkiej przyjaźni. Cel ten obmawiający czasami osiąga nieświadomie, bez złej woli, bezmyślnie, ale czasem jest to celowe. Dzieje się to przez plotkę, przez powtarzanie jednej stronie czegoś złego, co druga strona tego związku przyjaźni (koleżeństwa) faktycznie lub rzekomo powiedziała o tamtej, z zamiarem podważenia ich związku. Potęguje to wyraźnie złość zniesławienia, bo wyrządza dodatkową krzywdę, podważa zaufanie i osłabia oddanie, niszczy przyjaźń.

A przyjaźń jest wielkim dobrem każdego człowieka. Księga Mądrości Syracha wyraźnie stwierdza: Wierny bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana (Syr 6, 14-16).

Dlatego każdy człowiek ma prawo do przyjaźni, inni zaś powinni to prawo w pełni uszanować. Miłość bliźniego zobowiązuje nas do tego, by szanując ludzką przyjaźń, przyczyniać się do jej utrwalania i pogłębiania, a nie do jej niszczenia. Chrystus nazywa błogosławionymi tych, którzy pokój czynią wśród ludzi, i ogłasza ich godnymi miana synów Bożych (por. Mt 5, 9)5.

Grzechy języka w nauczaniu papieża Franciszka
Powróćmy teraz do papieskiej homilii, która stała się okazją do tej refleksji nad grzechami języka, które — niestety — tak często popełniamy.

Papież podczas wspomnianej homilii z wielką troska mówił: Jak wiele jest w Kościele plotkarstwa! Jakżeż wiele plotkujemy my, chrześcijanie! Plotkowanie jest właściwie obdzieraniem ze skóry. Wyrządzanie szkody jeden drugiemu. Jakby się chciało drugiego pomniejszyć: zamiast samemu wzrastać, sprawiam, aby drugi był niżej, a sam czuję się wielki. Tak się nie robi! Plotkowanie wydaje się piękne. Nie wiem dlaczego, ale tak się zdaje. Jak cukierki miodowe. Bierzesz jeden, drugi, następny i jeszcze jeden, a na końcu boli cię brzuch. Dlaczego? Tak jest z plotkowaniem. Jest słodkie na początku, a w końcu cię niszczy, niszczy twoją duszę! Plotkowanie jest w Kościele niszczące, bardzo destruktywne... Po trosze to duch Kaina: zabić brata językiem, zabić brata! — stwierdził Ojciec Święty.

Następnie Ojciec Święty zwrócił uwagę na zamęt, jaki wprowadza obmowa, zniesławienie, oszczerstwo prowadząc wręcz do społecznego zabicia człowieka.

Czynimy dezinformację: wyrażamy jedynie połowę prawdy, która nam odpowiada, ale nie drugą. Nie mówimy o drugiej połowie, ponieważ nie jest dla nas wygodna. Niektórzy się uśmiechają..., ale to prawda, czyż nie? Czy widziałeś, co się stało? I to idzie w świat. Druga to zniesławienie: kiedy jakiś człowiek naprawdę ma wadę, popełnił coś poważnego — opowiedzieć o tym, «zabawić się w dziennikarza»... A opinia tego człowieka jest zniszczona. Trzecią jest oszczerstwo: mówienie rzeczy nieprawdziwych. To właśnie zabicie swego brata! Wszystkie trzy — dezinformacja, zniesławienie i oszczerstwo — są grzechem! To grzech! To policzek wymierzony Jezusowi w osobie jego dzieci, jego braci — podkreślił papież Franciszek.

Kończąc swoją homilię Papież podkreślił, że ten naprawdę dba o Kościół, kto idzie za Chrystusem, a nie ten, kto miesza się w cudze życie doszukując się w nim niezdrowych sensacji.

Plotkowanie nie wyjdzie ci na dobre, bo doprowadzi cię właśnie do tego ducha zniszczenia w Kościele. Ty pójdź za Mną! Piękne jest to słowo Jezusa, jest tak wyraźne, tak bardzo naznaczone miłością wobec nas. Jakby chciał powiedzieć: «Nie fantazjujcie, wierząc, że ocalenie jest w porównaniu z innymi i w plotkach. Zbawienie polega na pójściu za Mną». Iść za Jezusem! Prośmy dziś Pana Jezusa, aby dał nam tę łaskę, abyśmy nigdy nie mieszali się w życie innych, byśmy nie stali się chrześcijanami dobrych manier i złych nawyków, ale abyśmy naśladowali Jezusa, szli za Jezusem, Jego drogą. I to wystarczy.

* * *

Niestety przed grzechami języka nic nie jest w stanie nas obronić (nawet święcenia kapłańskie czy śluby zakonne). Każdy z nas jest na nie narażony i każdy z nas powinien modlić się jak Psalmista Pański: Postaw, Panie, straż moim ustom i wartę przy bramie warg moich! Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa, do popełniania czynów niegodziwych (Ps 141).

Jakże często można spotkać się z taką sytuacją, że ledwie ludzie zdążą wyjść z kościoła, po skończonej Mszy św., tylko co przyjęli Chrystusa w Komunii św., a już zaczynają się «rozmowy» i «wymiana informacji», którymi są zwykłe plotki. Ktoś, coś, gdzieś, od kogoś usłyszał. Nie do końca jest to sprawdzone, a już osądza, krytykuje, obmawia itd. I w dodatku czyni to w przekonaniu, że dobrze robi, że «on (lub ona) tylko prawdę mówi».

A czy zdajesz sobie wtedy sprawę siostro/bracie, że stajesz się wtedy podobny do tych siepaczy, którzy dwa tysiące lat temu przywiązali Chrystusa do słupa, aby go ubiczować? Przecież czynisz tak samo! Ty też przywiązujesz do pręgieża opinii publicznej swojego brata lub siostrę i sieczesz ją/jego niemiłosiernie biczem swojego języka. Sieczesz samego Chrystusa, bo cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych…

Dlatego postaw, Panie, straż moim ustom i wartę przy bramie warg moich!

Dk. Jacek Jan Pawłowicz


1 KKK 2477.
2 Por. J. Syzran, Grzechy i grzeszki. Nasz portret nie-święty, Niepokalanów 2006, s. 156-157.
3 Por. S. Olejnik, Teologia moralna życia społecznego, Włocławek 2000, s. 131.
4 Por. tamże, s. 132.
5 Por. tamże, s. 134.

Podziel się linkiem:

Komentarze

Imię z nazwiskiem
Poczta z małpą
Komentarz
 
Яндекс.Метрика