Mozaika Berdyczowska

Powstanie styczniowe w życiu Dominika Szaniawskiego

Eugeniusz Czerniecki
Kandydat nauk historycznych
Starszy współpracownik naukowy
Muzeum-siedziby Pamięci
Iwana Kozłowskiego w Marianówce

Powstanie styczniowe w życiu Dominika Szaniawskiego
Powstanie styczniowe na Prawobrzeżnej Ukrainie było przede wszystkim wybuchem uczuć patriotycznych młodzieży, która dorastała na wzorcach Tadeusza Kościuszki i poezji Adama Mickiewicza. Ci młodzi ludzie byli gotowi w duchu ofiary poświęcić się bez reszty dla ojczyzny i wierzyli w potęgę wartości moralnych. Jednak ich próby agitacji wśród ukraińskich chłopów nie przyniosły zamierzonego rezultatu, a nawet często ich finał był tragiczny. Były to czasy, kiedy chłopi dopiero, co uwolnieni od pańszczyzny, przejmowali się jedynie problemem uwłaszczenia, przy pomocy rządu, części majątków ziemiańskich. Dlatego też pomiędzy chłopami i ziemianami zaistniał ostry konflikt dotyczący ziemi. To właśnie przez ten konflikt wielu powstańców zginęło z rąk chłopów, których nawoływali oni do wspólnej walki o wolność. Reszta została skazana przez władze na katorgę i zesłanie.

Jednak władze rosyjskie nie ograniczyły się jedynie do osądzenia powstańców, wziętych do niewoli podczas działań bojowych. Komisje śledcze przez kilka lat skrupulatnie badały najmniejsze świadectwa o jakimkolwiek sposobie wspierania Powstania Styczniowego. Nawet zwykła sympatia okazana względem powstańców albo kilka nieostrożnych słów mogło diametralnie zmienić życie danego człowieka. Policja dokładnie obserwowała prywatne życie obywateli, reakcje parafian na kazania w kościołach i natychmiast reagowała na najmniejsze doniesienia. W atmosferze wieloletniego śledztwa i aresztowań gubernia kijowska przetrwała większą część pierwszej i całą drugą połowę lat 60-tych XIX w.

Wśród wielu wówczas oskarżonych, a następnie osądzonych znalazł się i szlachcic Dominik Szaniawski.

Rodzina i majątek
Szaniawscy herbu Junosza należeli do ziemiaństwa polskiego, które osiedliło się w XVIII wieku na Podolu. Potem rodzina ta przeniosła się do rozległych dóbr książąt Lubomirskich, sprzedanych Potiomkinowi i podzielonych później pomiędzy jego spadkobierców.

W XIX w. Szaniawscy posiadali kilka majątków w powiecie Czygyryńskim kijowskiej guberni, a zwłaszcza we wsiach Osytniażka, Tymoszówka i Lipianka. W tamtych czasach ta linia rodu Junosza-Szaniawskich, która wywodziła się od Kazimierza i Joanny z Rostowskich, podzieliła się na trzy gałęzie: starszą (potomkowie Marcina), średnią (potomkowie Piotra-Błażeja) i młodszą (potomkowie Mikołaja).

Dominik-Piotr Szaniawski urodził się 30 sierpnia 1819 roku we wsi Trzylisy powiatu Czygyryńskiego. Był najstarszym synem Piotra Błażeja i Domiceli z Rożniatowskich i wnukiem Ignacego Józefa i Anny ze Skarbek-Michałowskich.

Do grona ziemian wsi Łypianka powiatu Czygyryńskiego Dominik Szaniawski wszedł w 1860 roku. Wieś tę pod koniec lat 50-tych XIX w. tworzyło 200 domostw chłopskich i 4533 akrów ziemi, podzielonych na kilka części, które należały do Jasienieckich, Gadomskich i Zadarnowskich. Oprócz tego istniał konflikt, co do spadku po Piotrze Suchodolskim, synu Antoniego, który zmarł w 1847 roku. Jego spadkobiercami byli wyżej wymienieni Jasienieccy, jednak pozostali krewni także starali się o otrzymanie swojej części spadku. 30 maja 1860 roku Szaniawski kupił dwie części Łypianki od spadkobierców Suchodolskiego, otrzymane przez nich zgodnie z aktem podziału z dnia 18 lipca 1958 r.

— u Zefiryny Andrzejówny Drzewieckiej za 8735 srebrnych rubli prawie 179 akrów ziemi, zamieszkałej (po 9-tej rewizji) przez 31 chłopów i 31 chłopki, (a po 10-tej rewizji odpowiednio 28 i 38 osób chłopstwa);

— u kapitana rezerwy Bazylego, podporuczników Floriana i Justyna Rogozińskich, synów Ignacego za 11000 srebrnych rubli prawie 187 akrów ziemi, zamieszkałej (po 9-tej rewizji) przez 30 chłopów i 32 chłopki, a po 10-tej odpowiednio 36 i 34 chłopów (część tego majątku odstąpiła ich siostra Wiktoria Zadarnowska).

W ten sposób w 1960 roku za prawie 20 000 srebrnych rubli Szaniawski nabył 8% ziemi w Łypiance. Jednak na tym Dominik nie poprzestał i dalej kupował kolejne części Łypianki i tak w połowie lat 60-tych XIX w. posiadał już niemal 600 akrów (czyli ok 13% tamtejszych ziem).

W majątku tym należał do niego drewniany jednopiętrowy dom bez ozdób i ze słomianym dachem, takie same skrzydło, a także kilka budowli gospodarczych.

Dominik poślubił Helenę z Pieńkowskich, córkę Hieronima, wnuczkę Antoniego, i miał trzech synów, którzy przyszli na świat w Łypiance: Stefana Heronima (ur. 2 września 1863 r.), Marię Saturninę (ur. 29 listopada 1864 r.) i Jana Makarego (ur. 2 stycznia 1966 r.).

Udział w Powstaniu Styczniowym
W styczniu 1863 r. Dominik był więc czterdziestoletnim mężczyzną, który niedawno nabył majątek i się ożenił. Przed nim rozpościerały się perspektywy szczęśliwego życia rodzinnego. Jednak uczucia patriotyczne, które zostały mu wpojone z pewnością jeszcze w latach dziecinnych, nie pozwoliły mu pozostać na uboczu powstania. Ryzykował wszystkim, co posiadał.

W celu przygotowania powstania w powiecie Czygyryńskim Dominik rozpoczął agitację wśród chłopów. Opowiadał im o grabieżczym charakterze Imperium Rosyjskiego, zniewoleniu przez nie wielu narodów i nawoływał do walki. Przechowywał także u siebie broń, którą planował wykorzystać w czasie zbrojnego wystąpienia. Jednak wysiłki Dominika Szaniawskiego nie osiągnęły celu. Chłopi pozostali obojętnymi wobec jego nawoływań, albo przynajmniej nie zdecydowali się go wesprzeć. Ze względu na taką atmosferę Szaniawskiemu nie udało się szybko utworzyć oddziału powstańczego i połączyć się z innymi hufcami. Tymczasem wojska rosyjskie, a także i grupy chłopów zaczęły okrutnie tłumić powstanie. Nieliczne hufce powstańcze, które składały się z uczniów gimnazjów, studentów Uniwersytetu Kijowskiego św. Włodzimierza, właścicieli ziemskich i oficjeli, jeden po drugim ginęły w walkach i trafiały do niewoli. Powstanie w guberni kijowskiej, rozpoczęte na fali zrywu patriotycznego, przesiąkło krwią setek młodych idealistów, którzy nie byli należycie przygotowani do walki i przeważnie nie otrzymali szerokiego wsparcia.

Zesłanie na Syberię
Komisje śledcze rozpoczęły rozpatrywanie spraw jeńców powstańczych, a także ścigać wszystkich, kto w jakikolwiek sposób dołączył się do wsparcia działań antyrządowych, albo przynajmniej planował coś podobnego. Dominik Szaniawski został objęty śledztwem dopiero kilka lat po wybuchu Powstania Styczniowego. Oczywiście, ktoś musiał zawiadomić władze o uczestnictwie Szaniawskiego w powstaniu. Przypuszcza się, że mogła to być osoba wrogo nastawiona wobec Dominika. Trudno powiedzieć ile miał on wrogów, lecz z pewnością tacy byli. Świadczy o tym skarga żołnierza Iwana Ostapienki, który mieszkał w Łypiance. W sierpniu 1860 roku Ostapienko zgłosił się do kijowskiego generała-gubernatora. Oskarżył on Szaniewskiego o przywłaszczenie pieniędzy. Poza tym wieśniacy Bahlukowie uważali, że Dominik Szaniawski odebrał im staw i tamę. Jeszcze w 1865 roku Dominik mieszkał w Łypiance, a już 15 marca 1866 r. dowódca wojsk Kijowskiego Okręgu Wojskowego zatwierdził decyzję o pozbawieniu Szaniawskiego wszystkich praw obywatelskich i godności szlacheckich, zesłaniu go na Sybir i konfiskacie majątku. Zgodnie z rozporządzeniem imperatora z dn. 16 kwietnia 1866 r. tacy skazańcy byli uważani za zesłańców.

Z Kijowa Dominik Szaniawski razem z grupą innych zesłańców wyruszył piechotą na Syberię. 4 lutego 1867 r. dotarł do punktu przeznaczenia w okręgu Minusińskim. Tam został sporządzony jego rysopis: «wzrostu 2 arszyna1 4,5 wierszka, włosy płowe, oczy szare, nos i usta małe, podbródek zamknięty, twarz czysta, cechy szczególne: na prawym policzku niewielka kurzajka».

Konfiskata majątku
Zanim Dominik wyruszał w daleką drogę na Syberię, rozpoczęła się procedura konfiskaty jego majątku. Z dość obszernej sprawy dotyczącej konfiskaty majątku zesłańca politycznego Szaniawskiego w Łypiance widać, że jego żona, krewni i sąsiedzi zrobili wszystko co możliwe, aby do skarbca rosyjskiego trafiło jak najmniej dóbr rodzinnych. Okazało się, że Helena z Pieńkowskich Szaniawska otrzymała od męża dwa weksle na sumę 3000 rubli. Na podstawie tych weksli miała ona prawo domagać się dla siebie siódmej części nieruchomości i czwartej części majątku ruchomego swego małżonka.

Okazało się również, że karczma Szaniawskich stała na ziemi Jasienieckich i dlatego ci ją odebrali. Większość koni i bydła znalazła się u Józefa Szaniawskiego w Jelisawetskim powiacie guberni chersońskiej. Za ich utrzymanie Józef domagał się rekompensaty pieniężnej, której skarb państwa nie chciał zwrócić. W samej Łypiance pozostało bardzo mało inwentarza, zaledwie kilka najgorszych koni i wołów. Z tego wyciągnięto wniosek, że skarb państwa nie jest w stanie eksploatować skonfiskowanego majątku i jedynym rozwiązaniem problemu było oddanie go w dzierżawę osobom prywatnym lub sprzedaż. Wszystkie sprawy związane z konfiskatą majątku Szaniawskiego i różne związane z tym problemy ciągnęły się do 1873 roku.

Powrót do kraju ojczystego
W 1871 r. rozpoczęło się ogólne łagodzenie losu osądzonych powstańców. Dnia 13/17 maja imperator Aleksander II podpisał rozporządzenie o przywróceniu pewnym kategoriom osądzonych praw obywatelskich. Na podstawie punktu 1 tego rozporządzenia prawa obywatelskie zostały przywrócone także zesłańcowi politycznemu Szaniawskiemu, co jednak nie oznaczało przywrócenia godności szlacheckich i jego uwolnienia.

31 sierpnia 1871 r. Minister Spraw Wewnętrznych pozwolił zesłańcom politycznym raz na sześć miesięcy odwiedzić swoją rodzinę. To pozwolenie zostało zanotowane, jako przepis cykliczny. 1 września tegoż roku przewodniczący Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zatwierdził reguły pobytu czasowego w kraju Zachodnim osób, które zostały wydalone stąd z powodów politycznych.

Szaniawski postanowił skorzystać z tej okazji i 28 lutego 1872 roku będąc w Krasnojarsku napisał prośbę do przebywającego w tym mieście jenisejskiego gubernatora cywilnego.

Dominik pisał: «Zostawiłem matkę-staruszkę mającą ponad 75 lat, żonę i trójkę nieletnich dzieci, z których starsze ma teraz dziewięć lat i wszyscy oni pozostają bez środków do życia»

Z prośby wynika, że jako cel swojego wyjazdu do powiatu Czygyryńskiego Dominik stawiał zorganizowanie materialnego wsparcia swojej rodziny. Prosił gubernatora aby ten zwrócił się do kijowskiego, podolskiego i wołyńskiego swojego odpowiednika o pozwolenie na półroczny wyjazd do jego byłego miejsca zamieszkania we wsi Łypianka. Dominik zauważył przy tym, że jego matka i małżonka z dziećmi mieszkali w tym czasie we wsi Serdiukówka powiatu Czerkaskiego. Szaniawski podpisał się pod tą prośbą jako szlachcic zesłany z powodów politycznych.

Policmajster krasnojarski wystawił pozytywną opinię Szaniawskiemu: «Zachowanie i tryb życia dobry, przed sądem ani śledczymi na Syberii nie stawał, karom administracyjnym poddany nie był, politycznej niepoprawności w niczym nie przejawił».

31 października 1872 roku Jenisejski Ogólny Urząd Gubernatora zwrócił się do kijowskiego, podolskiego i wołyńskiego generał-gubernatora z propozycją o wydanie zesłańcowi politycznemu Dominikowi Szaniawskiemu pozwolenia na pobyt czasowy we wsi Łypianka w celu spotkania się z matką i braćmi.

6 grudnia tegoż roku kijowski, podolski i wołyński generał-gubernator zwrócił się do jenisejskiego gubernatora z informacją o wydaniu pozwolenia zesłańcowi politycznemu Dominikowi Szaniawskiemu na przebywanie w powiecie Czygyryńskim na okres sześciu miesięcy i prosił aby zawiadomić go o dacie wydania ostatniego świadectwa na przejazd. Wtedy też stosowna informacja w tej sprawie została nadesłana i do gubernatora kijowskiego.

23 stycznia 1973 r. Jenisejski Ogólny Urząd Gubernatorski poinformował generał-gubernatora kijowskiego, podolskiego i wołyńskiego o wydaniu szlachcicowi, zesłańcowi politycznemu Szaniawskiemu, który znajdował się pod obserwacją policyjną, świadectwa Nr 1005 na przejazd do powiatu Czygyryńskiego i zamieszkania tam na czas sześciu miesięcy.

Z tego dokumentu wynika, że Jenisejski Ogólny Urząd zwrócił się także z prośbą aby Szaniawskiego objąć tajną obserwacją policyjną i wziąć pod kontrolę jego terminowy powrót do guberni jenisejskiej.

Próba odbudowy życia
Po przyjeździe do powiatu Czygyryńskiego Dominik Szaniawski dołożył starań, aby nie wracać więcej na Syberię. Skutkiem jego starań było pozwolenie imperatora Aleksandra II na osiedlenie się pod dozorem policji w mieście Jelisawergrad guberni chersońskiej. Jednak Dominik zamieszkał, wbrew przepisom, u swego brata we wsi Wukotyczewa lub Wukotyczówka powiatu Jelisawietskiego. To naruszenie zasad było natychmiast zarejestrowane przez policję. Dlatego Dominik zwrócił się z prośbą do gubernatora chersońskiego Bazy, a ten z kolei, do noworosyjskiego i besarabskiego. Sprawa ta dotarła aż do Ministra Spraw Wewnętrznych, który zezwolił Szaniawskiemu zamieszkać w wyżej wymienionej wiosce.

Wiosną 1974 r. Dominik zwrócił się do gubernatora chersońskiego z kolejna prośbą o pozwolenie na sześciomiesięczny pobyt w guberni kijowskiej, a konkretnie w Kijowie. Chodziło o uregulowanie spraw majątkowych w powiecie Czygyryńskim. Z tego powodu, pełniący obowiązki gubernatora chersońskiego, vice-gubernator Paszczenko, zwrócił się 5 czerwca 1874 r. z zapytaniem do gubernatora kijowskiego, podolskiego i wołyńskiego. Zaznaczył, że «Szaniawski dobrze się zachowuje, a jeśli chodzi o zaangażowanie polityczne, to nie stanowi zagrożenia».

Niezbędne pozwolenie generał-gubernator kijowski udzielił 5 sierpnia 1874 roku, o czym został zawiadomiony jak chersoński, tak i kijowski gubernator w celu zorganizowania dozoru policyjnego.

W trakcie trwania tej korespondencji w życiu Dominika miało miejsce ważne wydarzenie. 25 lipca został zdjęty z niego dozór policyjny. Podstawą tego było rozporządzenie imperatora z dnia 9 stycznia tegoż roku. Jednocześnie nadal nie miał prawa piastować urzędów państwowych, mieszkać w stolicach imperium rosyjskiego, a także w guberniach stołecznych i zachodnich. W związku z wydaniem pozwolenia na pobyt Dominika przez sześć miesięcy w Kijowie i guberni kijowskiej, p.o. gubernatora chersońskiego poinformował 13 sierpnia gubernatora kijowskiego o nowym statusie Szaniawskiego.

Chcąc zamieszkać w guberni kijowskiej, Dominik napisał z Wukotyczówki 14 lipca 1876 roku do gubernatora kijowskiego prośbę o następującej treści: «wskutek miłosierdzia Monarszego powróciwszy ze Syberii już trzy lata mieszkam w guberni chersońskiej z żoną i pięciorgiem nieletnich dzieci, gdzie w nieznanej dla mnie miejscowości, w moje podeszłe lata, bez jakichkolwiek środków, nie mogę znaleźć żadnej pracy i żyję w wielkiej biedzie, i dlatego zwracam się do Waszej Mości z mą pokorną prośbą o pozwolenie abym mógł zamieszkać w guberni kijowskiej, gdzie mając krewnych i znajomych, łatwiej mogę znaleźć odpowiednią do moich lat pracę, dać jakiekolwiek wychowanie moim dzieciom i wybawić siebie od nędzy».

6 sierpnia tegoż roku gubernator kijowski zwrócił się do chersońskiego generał-gubernatora z prośbą, aby zawiadomił Szaniawskiego o odmownej odpowiedzi na jego list.

Oprócz prośby do gubernatora kijowskiego Dominik, jak się wydaje, napisał także w tym czasie list i do Ministra Spraw Wewnętrznych. 3 sierpnia 1876 r. z MWS do generał-gubernatora kijowskiego zostało wysłane zapytanie o możliwości pozytywnego rozstrzygnięcia prośby Szaniawskiego. Na to pytanie generał-gubernator odpowiedział MSW, że odmówiono proszącemu nie udzielając mu «pozwolenia na zamieszkanie w rodzinnych stronach».

Na tym dane o Dominiku Szaniawskim urywają się. Na 1884 rok ani w Łypiance, ani w powiecie Czygyryńskim wśród wielkich i średnich właścicieli ziemskich on sam lub jego spadkobiercy nie są wspominani. Najprawdopodobniej resztki jego majątku zostały sprzedane albo podzielone na kilka części, jeżeli doszło do podziału pomiędzy jego synów.

Wnioski
Z zebranych danych o Dominiku Szaniawskim widać jak okrutnie karano nie tylko walkę zbrojną przeciwko imperium rosyjskiemu, lecz nawet zamiary, rozmowy, które nie miały żadnego realnego odzwierciedlenia w życiu. Odnaleziona u Szaniawskiego broń mogła być przecież bronią myśliwską. Lecz to wystarczyło, aby w całości skonfiskować majątek Dominika, a jego samego zesłać na zawsze na Syberię. Tylko przez krótki czas imperator Aleksander II złagodził losy powstańców i wszystkich tych, którzy byli posądzeni o związek z nim.

Dominikowi Szaniawskiemu udało się powrócić w rodzinne strony, jednak przeszkodą w odbudowie zrujnowanego życia był rosyjski zbiurokratyzowany system. Tym szlakiem przeszło tysiące polskich patriotów. Ich marzenia zostały ukarane z nadzwyczajną zawziętością, karą, która wielokrotnie przewyższała sam czyn, a nawet samą myśl o wolności. Jednak ofiara uczestników Powstania Styczniowego nie poszła na marne. Zawsze będziemy pamiętać o ich wkładzie w walkę z «więzieniem narodów» — Rosją. Wśród nich na zawsze pozostanie imię Dominika Szaniawskiego.


1 Arszyn — dawna rosyjska jednostka długości będąca sumą długości łokcia i stopy, wahająca się w granicach 71,11-81,5 cm. Składa się z 16 werszków.

Podziel się linkiem:

Komentarze

Maria Podlasiecka

21:28

13 Października 2015 r.

Poczta autora
Dominik Junosza-Szaniawski - to mój Pradziadek w prostej linii po kądzieli. Legenda o nim trwa w rodzinie do dziś. Patriotyzm także - mój Brat, a jego prawnuk poległ w Powstaniu Warszawskim jako zołnierz Bat. "Zośka".
Imię z nazwiskiem
Poczta z małpą
Komentarz
 
Яндекс.Метрика